Westerplatte 2024: Tusk ostrzega przed powtórką Monachium i wzywa Zachód do jedności
Lekcja z Westerplatte: samotność to największa klęska
W tym roku obchody rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte nabrały szczególnego wymiaru. Gdy na polskiej scenie politycznej trwa spór o miejsce historii w przestrzeni publicznej, a za wschodnią granicą toczy się krwawa wojna, słowa premiera Donalda Tuska wybrzmiały jako ostrzeżenie dla całego wolnego świata. W swoim przemówieniu szef rządu podkreślił, że najważniejszym wnioskiem z września 1939 roku jest to, że państwo napadnięte przez agresora nigdy nie może zostać samo. To właśnie osamotnienie Polski, która w 1939 roku liczyła na reakcję sojuszników, stało się przyczyną dramatu, jaki rozegrał się na ziemiach polskich.
Tusk przypomniał, że dziś za polską granicą znów trwa wojna – Rosja zaatakowała Ukrainę, a świat Zachodu stoi przed wyborem: czy powtórzyć błędy przeszłości, czy wyciągnąć wnioski z historii. Premier mówił wprost o tym, że nie może powtórzyć się Monachium, czyli polityka ustępstw wobec agresora, która w 1938 roku dała Hitlerowi zielone światło do dalszej ekspansji. W ocenie szefa rządu, jeśli wolny świat dziś powie „to tylko Ukraina”, to wkrótce usłyszy „to tylko Polska”. To właśnie ta myśl przyświecała tegorocznym obchodom na Westerplatte, gdzie oddano hołd ofiarom II wojny światowej, ale też zaapelowano o jedność w obliczu współczesnych zagrożeń.
Bohaterstwo nie zastąpi siły państwa i sojuszy
Premier Donald Tusk zwrócił uwagę, że historia Westerplatte to nie tylko opowieść o odwadze żołnierzy, ale także o słabości państwa, które musiało polegać wyłącznie na ich bohaterstwie. W przededniu wybuchu wojny załoga Wojskowej Składnicy Tranzytowej liczyła około 20 razy mniej żołnierzy niż siły niemieckie, które uderzyły na półwysep. Mimo to obrońcy stawiali opór przez siedem dni, stając się symbolem walki z przeważającym wrogiem. Jednak jak podkreślił Tusk, nawet większa liczba obrońców nie dałaby Polsce szans na zwycięstwo, ponieważ świat pozwolił Hitlerowi na bezkarną agresję.
Szef rządu zaznaczył, że dziś Polska musi polegać na własnej sile i realnych sojuszach, a nie na mitach czy zaklęciach. Wspomniał o tym, że w obliczu wojny na Ukrainie kluczowe znaczenie ma solidarność Sojuszu Północnoatlantyckiego, który nie może być sojuszem na papierze. Tusk podkreślił, że bezpieczeństwo Polski nie może już nigdy zależeć wyłącznie od bohaterstwa osamotnionych żołnierzy, którzy czekają na reakcję sojuszników. To właśnie ta lekcja – o potrzebie silnego państwa i wiarygodnych sojuszy – powinna być dziś przewodnikiem dla polityków w Warszawie, Brukseli i Waszyngtonie.
„Dzisiaj głośno z Westerplatte krzyczymy do całego wolnego świata: bądźcie solidarni! Musimy dzisiaj pomóc przetrwać Ukrainie. Nie możemy powtórzyć tamtych błędów. Nie może się powtórzyć Monachium. Nie może powtórzyć się ta upiorna, bezradna, bezsilna polityka ustępowania złu”
Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów
Rosja agresorem, Zachód musi odpowiedzieć twardo
Premier jednoznacznie wskazał, że to Rosja jest dziś agresorem, a odpowiedzialnością całego świata Zachodu jest stanowcza postawa wobec niej. W swoim wystąpieniu Tusk przypomniał, że II wojnę światową rozpętały hitlerowskie Niemcy, ale współodpowiedzialność ponosi sowiecka Rosja. Jak mówił, „tu nie ma żadnych dwuznaczności”, a każdy przyzwoity człowiek powinien to widzieć. Te słowa nabierają szczególnego znaczenia w kontekście trwającej wojny na Ukrainie, gdzie rosyjskie bomby zabijają tysiące ludzi, w tym dzieci.
Szef rządu zwrócił uwagę, że Polska już dziś jest ofiarą prowokacji i aktów dywersji, a podobne działania dotknęły także Finlandię, Łotwę, Litwę, Estonię, Rumunię, Danię, a ostatnio Niemcy. Tusk wspomniał o niedawnej prowokacji dronowej w Lipsku, która – jak się wkrótce okaże – została zorganizowana przez rosyjskie służby. To pokazuje, że zagrożenie ze strony Rosji nie dotyczy tylko Ukrainy, ale całej Europy. Dlatego tak ważne jest, aby wszystkie narody i przywódcy wolnego świata zrozumieli, że w obliczu zła nikt nie może zostać sam.
Co to oznacza dla Zabrza i regionu?
Choć Westerplatte leży daleko od Zabrza, to lekcja płynąca z tegorocznych obchodów ma bezpośrednie przełożenie na nasze miasto i cały region. Śląsk, jako jeden z kluczowych regionów przemysłowych Polski, jest szczególnie narażony na skutki kryzysu bezpieczeństwa w Europie. To właśnie na Górnym Śląsku znajdują się zakłady produkcyjne, które mogą być celem ataków hybrydowych, a także infrastruktura krytyczna, taka jak elektrownie czy huty. Dlatego apel premiera o budowanie odporności państwa i sojuszy to nie tylko abstrakcyjna polityka, ale konkretne wyzwanie dla lokalnych samorządów i mieszkańców.
W Zabrzu, podobnie jak w całym województwie śląskim, odczuwamy skutki wojny na Ukrainie – od wzrostu cen energii po napływ uchodźców. W mieście działają organizacje pomocowe, a lokalne szkoły przyjęły ukraińskie dzieci. To właśnie te codzienne gesty solidarności pokazują, że lekcja z Westerplatte nie poszła w zapomnienie. Jednak, jak podkreśla premier, potrzebne są nie tylko gesty, ale także realne inwestycje w obronność i współpracę międzynarodową. Dla Zabrza oznacza to m.in. rozwój lokalnych firm zbrojeniowych, które mogą stać się częścią europejskiego łańcucha dostaw, a także większe zaangażowanie w programy szkoleniowe dla służb mundurowych.
Liczby, które muszą być przestrogą
Tegoroczne obchody na Westerplatte przypomniały o skali tragedii, jaką była II wojna światowa. Premier Tusk przywołał w swoim wystąpieniu konkretne liczby, które powinny być przestrogą dla kolejnych pokoleń. Oto najważniejsze z nich:
- 87 lat minęło od wybuchu II wojny światowej, która rozpoczęła się 1 września 1939 roku ostrzałem Westerplatte.
- 80 milionów ofiar pochłonęła II wojna światowa, w tym 6 milionów obywateli Polski.
- 20 razy mniej żołnierzy liczyła załoga Wojskowej Składnicy Tranzytowej w porównaniu z siłami niemieckimi.
Te liczby pokazują, jak ogromną cenę zapłaciła Polska za samotność w 1939 roku. Dlatego dziś, gdy za wschodnią granicą giną Ukraińcy, tak ważne jest, aby wolny świat nie powtórzył błędów przeszłości. Premier Tusk podkreślił, że najbliższe miesiące mogą być kluczowe nie tylko dla niepodległości Ukrainy, ale również dla bezpieczeństwa Polski i całej Europy. To od decyzji podejmowanych dziś w stolicach państw NATO zależy, czy nasze dzieci będą żyć w pokoju, czy też znów staną w obliczu wojny.
Solidarność to nie slogan, ale konieczność
Podsumowując tegoroczne obchody na Westerplatte, premier Donald Tusk zaapelował o solidarność i jedność – zarówno narodu polskiego, jak i całego wolnego świata. Wskazał, że Sojusz Północnoatlantycki musi być realną siłą, a nie tylko deklaracją. W obliczu rosyjskiej agresji, która dotyka już nie tylko Ukrainę, ale także inne państwa europejskie, nie ma miejsca na politykę ustępstw. Tusk przypomniał, że „za dużo słów, za mało czynów” – to zarzut, który słyszał od tych, którzy dziś cierpią wskutek agresywnej postawy sąsiadów.
Dla mieszkańców Zabrza i całego regionu te słowa powinny być impulsem do refleksji nad tym, jak możemy wzmacniać naszą odporność – jako społeczność, jako miasto i jako część większej wspólnoty. Wsparcie dla Ukrainy, dbałość o lokalne bezpieczeństwo i budowanie więzi społecznych to konkretne działania, które mogą sprawić, że lekcja z Westerplatte nie zostanie zapomniana. Bo jak powiedział premier, „bohaterstwo żołnierzy jest bezcenne, ale nie może zastępować siły państwa i solidarności sojuszników”. To przesłanie powinno towarzyszyć nam każdego dnia, nie tylko w rocznicę wybuchu wojny.